Porównanie ofert

Jeden prosty sposób na to, jak zainicjować w życiu dobrą zmianę

W miarę upływu czasu, zmienia się nasze ciało oraz to jak myślimy. W praktyce wygląda to tak, że nawet pomimo spędzenia całego życia w jednym miejscu, wykonywania tych samych czynności i przebywania wśród tych samym ludzi, zmieniamy się. Warto jednak wziąć pod uwagę fakt, że zmiana zmianie nierówna. Istnieje bowiem spora różnica pomiędzy zmianą ukierunkowaną a taką, która się po prostu dzieje.

Najlepszy czas na zmiany

Zdaniem Tai’a Lopeza – amerykański przedsiębiorca, inwestor oraz osobowość internetowa – najlepszym czasem na inicjowanie zmian w naszym życiu jest wiek w zakresie od 18-go do 25-go roku życia.  Do takiej też widowni kieruje on tworzone i udostępniane przez siebie w internecie treści.

Dlaczego akurat ten zakres wiekowy jest najbardziej podatny na inicjowanie życiowych zmian? Ponieważ to właśnie w tym okresie ludzie podejmują w swoim życiu najbardziej krytyczne i oddziałujące z ogromną siłą na przyszłość decyzje.

Wybieramy kierunek studiów, swoją pierwszą pracę, formalizujemy związek partnerski lub stajemy się po raz pierwszy w życiu rodzicami. Zauważ, że osoba która w wieku 25 lat ustabilizowała już w pewnym sensie swoje życie i podjęła decyzje typu: wzięcie kredytu hipotecznego na 35 lat, sformalizowanie związku oraz spłodzenie wraz z partnerem dziecka, obrała tym samym pewien życiowy kierunek – świadomie, bądź nie. Jej późniejsze decyzje siłą rzeczy będą brały pod uwagę sytuację życiową, będącą wynikiem wcześniej podjętych decyzji.

To dlatego Elon Musk – twórca firm takich jak PayPal, Tesla Motors, SpaceX oraz Solar City – na jednym ze swoich przemówień inauguracyjnych kierowanych do świeżo upieczonych absolwentów szkoły wyższej powiedział: nie macie jeszcze rodzin, ani dzieci. To właśnie teraz jest najlepszy moment w życiu, aby zaryzykować.

Ktoś, kto ma na swojej głowy duży kredyt do spłaty oraz musi martwić się o to, by zapewnić godne życie dwójce dzieci, ze sporym prawdopodobieństwem będzie w mniejszym stopniu decydował się na podejmowanie ryzykownych decyzji życiowych, które mogą okazać się niewypałem. I to nawet w przypadku ogromnego potencjalnego zysku.

Nie twierdzę przez to, że zmiana w życiu osoby mającej 28 lat jest niemożliwa. Oczywiście, że jest możliwa. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że im więcej mamy lat, tym większy bagaż niesiemy na swoich barkach. Bagaż w postaci podjętych już decyzji oraz konieczności wzięcia pełnej odpowiedzialności za ich skutki.

Dryfujesz, czy wiosłujesz?

Są dwie główne opcje do wyboru. Możemy przepłynąć przez własne życie beztrosko dryfując z prądem lub świadomie wiosłując w dowolnie obranym kierunku.

Przykładem osoby dryfującej przez życie będzie mężczyzna, który nie ma sprecyzowanych planów. Nie zdecydował, czemu chciałby się poświęcić oraz jakiego typu umiejętności powinien doprowadzić do mistrzowskiego poziomu. Mężczyzna ten dryfuje przez życie, podejmując zupełnie bezrefleksyjnie kolejne typy aktywności zawodowej oraz w ogóle nie zastanawiając się nad długoterminowymi konsekwencjami podejmowanych przez siebie na bieżąco decyzji – brak podjęcia decyzji, to też decyzja.

Przykładem osoby dynamicznie wiosłującej przez życie może być natomiast kobieta, mająca bardzo jasno sprecyzowane cele. Wie w jakim kierunku zmierza i jest gotowa utrzymać kurs nawet wtedy, gdy koniecznością stanie się płynięcie pod prąd. Podjęła decyzję. Wie dokąd zmierza i wie czemu dokładnie chciałaby poświęcić własne życie. Kobieta taka wie, dlaczego robi to, co robi.

Małe kroki

Inicjowanie jakichkolwiek zmian życiowych jest cholernie trudne. Wszyscy o tym wiemy, a każdy kto twierdzi, że jest inaczej, po prostu oszukuje sam siebie.

Na pewnym etapie życia, praktykowane przez nas nawyki tak mocno zakorzeniają się w naszych umysłach, że sami przestajemy je dostrzegać. W miarę upływu czasu coraz bardziej godzimy się z tym, że jesteśmy tacy, jacy jesteśmy i mamy to, co mamy. Ponadto uważamy, że nic nikomu do tego, co robimy, jak to robimy i z kim to robimy.

Niby zdajemy sobie sprawę, że to wyniki określają skuteczność naszych działań, ale jednocześnie nie stosujemy żadnego systemu, jaki zobrazowałby w obiektywny sposób życiowy progres. Nasze życie ulega stagnacji.

Już wiesz, że im starsi jesteśmy, tym trudniej inicjujemy jakiekolwiek życiowe zmiany. Chyba, że… No właśnie. Istnieje coś, co jest bardzo skutecznym inicjatorem zmian. Co to takiego? Trauma. Zauważ, że ludzie, którzy są już w swoim życiu „ustawieni” – nie pod względem finansowym, ale mentalnym – i wypracowali sobie pewien schemat funkcjonowania, muszą podejmować zmiany – tak jakby na siłę – pod wpływem nieprzewidzianych i często dramatycznych sytuacji życiowych.

Ktoś, kto wraz ze swoją rodziną zostaje wyrzucony na bruk z powodu niepłacenia rachunków, ma większą motywację do zarabiania pieniędzy niż ktoś, kto wiedzie spokojne i bezpieczne życie z pracą na etacie. U eksmitowanej osoby pojawia się bowiem nagląca potrzeba, aby zadbać o byt własnej rodziny. Egzekucje komornicze stanowią niezwykle traumatyczne doświadczenie dla rodzin, które na co dzień ich doświadczają.

Czy mam przez to na myśli, że powinniśmy świadomie doprowadzać w swoim życiu do traumatycznych wydarzeń. Nie. To był tylko przykład który pokazuje, że życie niejako siłą może zacząć od nas wymagać tego, o co sami powinniśmy zacząć zabiegać znacznie wcześniej i bez przymusu pochodzącego z zewnątrz. Jaki jest więc inny sposób na inicjowanie życiowych zmian? To metoda małych kroków.

Ludzi można podzielić z grubsza na marzycieli i tych mających cel. Marzycielem jest osoba, która wyobraża sobie, co chciałaby osiągnąć. Marzyciel na podstawie swoich wyobrażeń doświadcza bardzo pozytywnych emocji i czuje się zmotywowany, ale… Nie podejmuje działań. Jego wizje pozostają zamknięte w głowie, a marzyciel nigdy nie konfrontuje ich z rzeczywistością.

Drugi typ ludzi to ci, którzy mają ściśle określony cel. Oni także wykorzystują swoją wyobraźnię do tego, aby osiągnąć sukces. Od tych pierwszych wyróżnia ich jednak to, że wykonują działania nakierowane na osiągnięcie tego, co powstało w ich głowie.

Jednostki nastawione na cel są narażone na pewne interesujące zjawisko, które na potrzeby tego artykułu możemy nazwać brakiem stopniowania w osiąganiu celu. Na czym polega to zjawisko?

Wyobraźmy sobie człowieka, który mówi: moim celem jest zbudowanie międzynarodowej firmy zajmującej się sprzedażą suplementów na odchudzanie, wartej miliard dolarów. Cel tej osoby jest dosyć konkretnie sprecyzowany. Znamy rynek i wiemy, do jakiego poziomu rozwoju będzie dążyła firma.

Zauważ jednak, że w osiąganiu tego celu kryje się pewne niebezpieczeństwo. Jakie jest bowiem prawdopodobieństwo, że człowiek który założył sobie taki wzniosły cel osiągnie go, jeżeli nie zbudował w swoim życiu biznesu wartego chociażby dziesięć tysięcy dolarów?

Nie twierdzę, że postawienie sobie celu takiego jak powyższy, jest zbyt ambitne albo coś w tym stylu. Mało prawdopodobne by został on jednak osiągnięty, bez zastosowania stopniowania w drodze do jego osiągnięcia. Na czym miałoby polegać stopniowanie?

Chociażby na tym, aby dochodzić do tego ogromnego celu wyznaczając sobie po drodze mniejsze, pośrednie cele. Przykład? Zbudowanie najpierw biznesu wartego dziesięć tysięcy dolarów, następnie sto tysięcy dolarów, milion i tak dalej.

Coś naprawdę wielkiego można zbudować tylko na bazie nauki wynikającej z błędów popełnionych podczas osiągania mniejszych celów. Takie podejście w znacznie mniejszym stopniu naraża nas na to, że w grze o większą stawkę zostaniemy wykluczeni przez banały, które stały się już wcześniej częścią naszego doświadczenia.

Naprawdę małe kroki

Powyższe stanowi jedynie przykład zjawiska stopniowania celów. To narzędzie można zastosować w dowolnej sferze naszego życia.

Zamierzasz zacząć biegać i regularnie pokonywać dystans dziesięciu kilometrów? Zbuduj najpierw nawyk systematycznego wychodzenia z domu na pięciominutowy spacer. Następnie zamień to w pięciominutowy trucht, po czym podwój czas trwania wysiłku i tak dalej, aż do osiągnięcia celu głównego.

Uwierz mi, to działa. Nasz mózg można oszukać, ale trzeba to zrobić inteligentnie i tak, żeby skubaniec się nie zorientował.

Podobne wpisy

  • Rozum

Jak łamać zasady?

Dalajlama powiedział: ucz się zasad, abyś wiedział, jak je łamać we właściwy sposób. Co...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski
  • Rozum

Dlaczego warto przestać dostosowywać cele do swoich działań?

Któż z nas nigdy nie postawił sobie żadnego celu? Nie ważne jak wzniosłe lub jak małe by...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski
  • Rozum

Dlaczego musisz dążyć do tego, aby być najlepszym w tym, co robisz?

Niewielu ludzi odnajduje swoje prawdziwe powołanie i dedykuje całe swoje życie wykonywaniu...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski