Porównanie ofert

Dlaczego warto praktykować wyrażanie wdzięczności?

Jest sobota, 24 marca 2018 roku. Wstaję około godziny 6:20 rano. Jest piękny i lekko mroźny, marcowy poranek. Idę do toalety umyć zęby, po czym wypijam kupek letniej wody niegazowanej i przystępuję do trwającego około 45 minut treningu fizycznego.

Po powrocie z treningu siadam na swojej czarnej macie z pianki, układam się przez chwilę w pozycji kwiatu lotosu i rozpoczynam trwającą dokładnie 30 minut medytację.

Jak tylko zamykam oczy, przechodzę do pierwszego ćwiczenia, które polega na przypomnieniu sobie o swojej własnej śmierci – świadomość ulotności życia pozwala mi skupić się w ciągu dnia na tym, co naprawdę ważne. Następnie przechodzę do ćwiczenia, które osobiście nazywam życzliwym życzeniem. Polega ono na tym, że życzę dwóm konkretnym osobom, aby były szczęśliwe. Staram się przywoływać codziennie na myśl dwie zupełnie inne osoby – bywa, że zupełnie obce. Trzecim – i ostatnim – ćwiczeniem przed przystąpienia do głównej części medytacji, jest praktyka wdzięczności. Polega ona na tym, że wymieniam sobie w myślach 3 konkretne rzeczy, za które jestem wdzięczny.

Pamiętamy tylko o tym, czego nie mamy

Świat oszalał, a my razem z nim. Poziom depresji wśród ludzi chyba jeszcze nigdy nie osiągał takiego pułapu, jak to wygląda na chwilę obecną. Otaczający nas ludzie są nieszczęśliwi pomimo tego, że ich twarz desperacko próbuje okazać coś zupełnie przeciwnego. Co może być tego przyczyną?

Zauważ, że ludzka uwaga jest dzisiaj niesamowicie mocno zogniskowana na przyszłych osiągnięciach – czyli na tym, do czego dążymy, czyli na tym, czego nie mamy. Ludzie cierpią z powodu tego, czego nie mają, zamiast cieszyć się tym, co mają lub co już udało im się uzyskać.

Zatrzymanie się na chwilę tylko dlatego, by podziękować za to, że jesteśmy zdrowi, że mamy dach nad głową lub za to, że mogliśmy danego dnia zjeść ciepły i pełnowartościowy posiłek, pozwala na doświadczenie pewnego rodzaju katharsis. Wyrażanie wdzięczności pozwala na uwolnienie stłumionej – pod wpływem nieustannej pogoni za czymś – radości.

Nie masz pojęcia ilu w swoim życiu spotkałem ludzi, którzy z jednej strony nauczają innych o tym, że wdzięczność jest wartościowa, z drugiej jednak, kiedy tylko miałem okazję pobyć z nimi sam na sam, to czułem, że oni chyba tak naprawdę nie są szczęśliwi. Byli niejednokrotnie podminowani i mocno zwracali uwagę na niedoskonałości świata, zamiast dziękować za to, co w ich pojęciu doskonałe i dobre.

Ciągnie nas do… złego

Kochamy zwracać uwagę na to, co negatywne. Na to, co niedoskonałe. Karmimy każdego dnia swój umysł informacjami spychającymi nas w mroczną przestrzeń ludzkiego życia.

Przyjrzyj się mediom i charakterowi informacji, jakie są w nich publikowane. Przyjrzyj się szczególnie programom informacyjnym. Co tak widzisz? Tragedie, dramaty, morderstwa, przestępstwa, kradzieże, wyłudzenia, korupcję, kataklizmy, choroby…. Pozwól, że na tym skończę.

Jak myślisz, dlaczego media skupiają się na tego typu informacjach, którymi karmi się 2/3 społeczeństwa? Ponieważ ludzie uwielbiają negatywne informacje. W tym miejscu pojawia się kolejne pytanie. Dlaczego ludzie uwielbiają negatywne informacje? Na myśl nasuwa się natomiast odpowiedź: bo słuchając o nieszczęściu innych, możemy przez chwilę zapomnieć o własnej niedoli.

Jakkolwiek to dla Ciebie zabrzmiało, człowiek dowiadujący się o nieszczęściu jakie spotyka innych, doświadcza ulgi, ponieważ zyskuje świadomość, że ktoś na świecie wiedzie właśnie gorszy los od niego. Interesujące prawda? Dlaczego tak to działa? Nie wiem. Tak zostaliśmy zaprogramowani w drodze ewolucji. Potrzebujemy nieustannie upewniać się o tym, czy aby na pewno istnieje obecnie na kuli ziemskiej choć jedno istnienie, które wiedzie gorszy los, niż my sami.

Era social media

Portale społecznościowe wcale nie pomagają nam w prowadzeniu szczęśliwego życia i w wyrażaniu wdzięczności za to, co mamy.

Portale takie jak Facebook czy Instagram bezlitośnie wykorzystują narcystyczne popędy ludzkiego gatunku. Ludzie są zapatrzeni w siebie. Każdy z nas ma w sobie pewnego rodzaju potencjał narcystyczny. Różnimy się jedynie poziomem tego narcyzmu. U niektórych jest skrajnie niski, u innych natomiast skrajnie wysoki, a jeszcze inni są gdzieś pośrodku.

W dzisiejszych czasach to nie narkotyki i alkohol są największym niebezpieczeństwem dla społeczeństwa. Młodzi ludzie potrafią sobie z tym świetnie radzić i mają – w większości – świadomość, że to droga prowadząca donikąd. Pojawiło się jednak innego rodzaju niebezpieczeństwo.

Codziennie blisko dwa miliardy osób loguje się na swoje prywatne konto na portalu Facebook aby sprawdzić, co ciekawego dzieje się właśnie u ich znajomych. Czy to coś złego? W sumie to nie.

Problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy jakaś osoba ogląda zdjęcia swoich znajomych i doświadcza w tym samym momencie zazdrości lub myśli sobie np.: on jest ze swoją piękną dziewczyną na Hawajach, a ja mam takie normalne, nudne i w ogóle do bani życie. Skutek? Natychmiastowe obniżenie nastroju. Wyobraź sobie, że ta sama osoba powtarza tę samą procedurę skutkującą obniżeniem nastroju 30 razy dziennie i robi to przez 3 lata na okrągło. Jakie jest prawdopodobieństwo, że ominie ją depresja?

Tu pojawia się problem. W odpowiedzi na trudne pytanie, na które każdy użytkownik portalów społecznościowych powinien sobie regularnie odpowiadać: do czego służy mi mój profil na (wpisz nazwę portalu)?

W social mediach jest mnóstwo przekłamania, z czego ludzie dysponujący wyższym poziomem świadomości doskonale zdają sobie sprawę. Nawet oni jednak nie są odporni na potężne siły, które każą ludziom łamać postanowienia typu: od dzisiaj kończę z Facebookiem! Będę na niego wchodził tylko 20 razy dziennie, a nie 66, jak robiłem to dotychczas.

Ludzie potrzebują like’ów, potrzebują tego, aby ktoś udostępnił ich nowy post, potrzebują wciąż i na nowo upewniać się o tym, że w dalszym ciągu są akceptowani przez swoich znajomych – nawet przez tych, których nigdy nie widzieli na oczy.

Nie zrozum mnie źle. Facebook, Instagram, LinkedIn oraz wszystkie inne portale społecznościowe są potrzebne i mogą stanowić fantastyczne narzędzie wspierające biznes – albo narzędzie edukacyjne, jak jest w przypadku YouTube’a. Nie jestem wrogiem internetu, ani mediów społecznościowych. Wręcz przeciwnie. Warto jednak mieć świadomość, że każde narzędzie ma wiele potencjalnych możliwości użycia i większość pozornie bezpiecznych narzędzi, można użyć w naprawdę niecnym celu – doskonale wiesz o czym mówię. Nawet ich twórcy nie mogą przewidzieć wszystkich sposobów zastosowania stworzonego przez nich narzędzia ani skutków, jakie narzędzie to wywrze na konsumentów.

Inteligencja emocjonalna

Żyjemy w świecie, który nieustannie testuje szczególnie jedną ze składowych inteligencji emocjonalnej. Mam na myśli samokontrolę.

Nasza umiejętność samokontroli jest testowana na każdym kroku. Czasami trudno jest wytrwać w swoich wczorajszych postanowieniach, co prowadzi do dzisiejszego łamania ustalonych przez siebie zasad. Postępując regularnie w taki sposób uczymy niejako nasz mózg, że personalna porażka będąca wynikiem niedotrzymania słowa samemu sobie, jest całkowicie OK.

Dlaczego tak trudno jest kontrolować własne zachowania? Ponieważ zarabianie pieniędzy kręci się nie wokół tego, co racjonalne, ale wokół tego, co instynktowne i emocjonalne. To prawdopodobnie Warren Buffett powiedział, że jedną z najpotężniejszych sił napędzających rynek konsumencki jest zazdrość.

Za każdym razem kiedy wchodzisz na Facebooka, otrzymujesz darmowy, strzał z dopaminy która sprawia, że odczuwasz ulgę i czujesz się naprawdę fajnie.

24.03.2018 – godzina 16:00

Właśnie 35 osób polubiło Twój nowy post na Facebooku. Hytyszz… Strzał z dopaminy i jest fajnie.

5 minut później

Ktoś właśnie udostępnił Twój post na Facebooku. Hytyszz… strzał z dopaminy i jest fajnie.

Następne 5 minut później

Irena Kowalska napisała do Ciebie wiadomość na Facebooku. Hytyszz… strzał z dopaminy i jest fajnie.

W XXI wieku, Facebook może stanowić fantastyczną alternatywę dla kokainy lub amfetaminy.

Wiesz dlaczego nie używam na swoim telefonie aplikacji Messenger, ani Facebooka? Ponieważ chcę samodzielnie decydować, kiedy zaaplikować sobie strzał z dopaminy, aby było mi przez chwilę naprawdę fajnie.

Bądźmy wdzięczni

Kiedy ostatnim razem dziękowałeś za to, że oddychasz? Czasami zadaję ludziom to pytanie i niesamowicie często widzę ogromne zdziwienie na twarzach tychże ludzi. Pewnie myślą sobie w duchu: koleś! Popie…..ło Cię? A dlaczego mam niby dziękować za to, że oddycham? Przecież to normalne.

Przecież to normalne. Właśnie w tym zdaniu tkwi cały problem. Ludzie tak mocno skupili się na przyszłych osiągnięciach oraz na osiągnięciach innych ludzi, że przestali zwracać uwagę na cuda, które otaczają ich z każdej strony. Zatracili umiejętność do wyrażania wdzięczności za małe i proste rzeczy, które dzieją się w każdej chwili naszego życia.

Zdolność człowieka do automatycznego wyrażania wdzięczności jest jak mięsień, który kształtujemy pod wpływem treningu opartego na systematycznym wyrażaniu wdzięczności za małe rzeczy. Mięsień nietrenowany to mięsień, który staje się słaby i ulega atrofii. Zanika.

Podobne wpisy

  • Rozum

Jak łamać zasady?

Dalajlama powiedział: ucz się zasad, abyś wiedział, jak je łamać we właściwy sposób. Co...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski
  • Rozum

Dlaczego warto przestać dostosowywać cele do swoich działań?

Któż z nas nigdy nie postawił sobie żadnego celu? Nie ważne jak wzniosłe lub jak małe by...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski
  • Rozum

Dlaczego musisz dążyć do tego, aby być najlepszym w tym, co robisz?

Niewielu ludzi odnajduje swoje prawdziwe powołanie i dedykuje całe swoje życie wykonywaniu...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski