Porównanie ofert

Dlaczego pamięć o własnej śmierci jest skutecznym motywatorem do działania?

Paulo Coelho napisał: człowiek żyje tak, jakby miał nigdy nie umrzeć i umiera tak, jakby nigdy nie żył. Możemy narzekać na brak sprawiedliwości społecznej. Pod jednym względem, życie jest jednak dla nas bezwzględnie sprawiedliwe. Wszyscy umrzemy. Życia zupełnie nie obchodzi nasz status społeczny czy to, ile mamy na koncie bankowym pieniędzy. Nawet ci, którzy wiodą ziemskie życie niczym Bogowie, umierają koniec końców, jak prości ludzie.

Życie od A do B

Kiedy przyjrzymy się nieco bliżej ludzkiemu życiu, to na pierwszy rzut oka nie wydaje się ono specjalnie skomplikowane. Człowiek rodzi się (punkt A) i kończy swoje życie umierając (punkt B). Zgodnie z matematyczną zasadą, po połączeniu obu tych punktów otrzymamy odcinek. Długość tego odcinka określająca czas, jaki konkretna jednostka spędzi na ziemi podczas swojego życia, jest zależna od ogromnej ilości różnego rodzaju składowych. Na potrzeby tego artykułu przyjrzymy się wyłącznie trzem podstawowym elementom mogącym regulować czas trwania życia.

Pierwszym jest zdrowie fizyczne. Mamy duży wpływ na kształtowanie własnego zdrowia. Potwierdza to wart wiele miliardów rynek produktów i usług w zakresie dbania o zdrowie fizyczne. Na rynku istnieją suplementy diety, zdrowa żywność, mamy siłownie, trenerów personalny i tego typu podobne rzeczy. Przesłanie dla konsumenta jest jasne: dbaj o swoje zdrowie, abyś mógł żyć długo i szczęśliwie.

Drugą regulującą czas trwania ludzkiego życia składową są zdarzenia losowe. Możemy dbać o nasze zdrowie najbardziej na świecie lecz pewnych rzeczy czasami nie da się po prostu przewidzieć. Codziennie mnóstwo osób ginie w dramatycznych zdarzeniach losowych. Ludzie umierają w wypadkach samochodowych, giną w pracy podczas wykonywania niebezpiecznych czynności lub – niestety – z rąk innych ludzi. W XXI wieku zdarza się coraz częściej, że ludzie giną także z własnej ręki, popełniając samobójstwa. To temat na osobny artykuł.

Trzecim elementem mogącym wpływać na długość ludzkiego życia, jest posiadanie umiejętności do nadawania własnemu życiu sensu. W człowieku jest coś niepokojącego, co niejednokrotnie spycha go w mroczną otchłań jego własnej osobowości. Mam na myśli nihilistyczne postawy oparte na braku poczucia sensu. Zauważ, że życie przeciętnego człowieka wygląda tak, iż większość własnego czasu spędza on w pracy, której szczerze nienawidzi. Ten brak satysfakcji z pracy sprawia, że człowiek taki nie może doczekać się emerytury. Codziennie dojeżdża do miejsca pracy za pomocą komunikacji miejskiej lub samochodu, a w drodze marzy o tym, jak świetnie spędzi emeryturę, kiedy to będzie wreszcie wolny od trosk oraz od pracy, którą obecnie wykonuje.

Po czterdziestu latach spędzonych na bezpiecznym stanowisku, osoba taka może w końcu przejść na wymarzoną emeryturę. Na początku emerytury jest fantastycznie i euforycznie. Po pewnym i wcale nie tak długim czasie osoba ta traci swój entuzjazm i zaczyna doświadczać specyficznych stanów psychologicznych, związanych z brakiem poczucia sensu. Nagle ma dla siebie tyle wolnego czasu, że totalnie nie wie, co z nim zrobić. Owszem zaoszczędziła trochę pieniędzy, ale istnieje spora obawa, że zgromadzone fundusze mogą nie wystarczyć do końca życia. Poza tym, jej marzenia o podróżach po całym świecie i tak nie mogłyby się ziścić, gdyż przez ostatnie czterdzieści lat w ogóle nie dbała o zdrowie, w wyniku czego stała się tak bardzo schorowana, że teraz ledwo ma siłę na to, by wybrać się zimową porą do sklepu znajdującego się 500 m od miejsca zamieszkania. Osoba ta więdnie niczym kwiat bez wody i stacza się coraz głębiej w otchłań mroku. Umiera.

Jesień życia nie musi wyglądać beznadziejnie

Scenariusz życia, jaki przedstawiłem opisując trzeci element warunkujący długość ludzkiego życia, wcale nie musi wyglądać tak mrocznie i beznadziejnie.

Istnieje na świecie mnóstwo przykładów ludzi oddanych swojej pasji w takim stopniu, że w dalszym ciągu rozwijają własne biznesy nawet po osiemdziesiątce. Idealnym przykładem jest Warren Buffett, uznawany za jednego z najbardziej wybitnych inwestorów giełdowych, jacy kiedykolwiek chodzili po tej ziemi.

Buffett, pomimo tego że przez kilkanaście ostatnich lat regularnie znajdował się wśród najbogatszych ludzi na całym świecie, prowadzi proste i pełne pasji życie. Dla niego pojęcie takie jak emerytura, jest totalną abstrakcją. Buffett urodził się w 1930 roku, a na moment pisania tego artykułu ma prawie osiemdziesiąt osiem lat. Czy Buffett myśli obecnie o tym, aby wygrzewać się gdzieś na słonecznej plaży i nic nie robić? Ależ skądże. W dalszym ciągu pełni funkcję prezesa Berkshire Hathaway oraz szuka na rynku okazji inwestycyjnych. To, jak Buffett żyje, niewiele różni się od sposobu jego życia, kiedy miał trzydzieści lat. Niesamowite!

Warren Buffet jest fantastycznym przykładem człowieka, który kocha to, co robi. Śmiem wręcz twierdzić, że miłość i głębokie poczucie sensu związane z wykonywaniem codziennych zadań, utrzymują jego umysł i ciało w dalszym ciągu w świetnej kondycji.

Lęk przed śmiercią

Ludzie nie myślą zbyt często o swojej śmierci. Raczej wypierają ze świadomości fakt, że mogą kiedyś umrzeć. Tworzą wokół siebie pewnego rodzaju bańkę, która chroni ich przed myśleniem o własnej śmierci.

Życie w takiej bańce ma swoje negatywne konsekwencje. Jedną z nich jest to, że ludzie zaczynają odwlekać wszystkie życiowe sprawy na później, ponieważ żyją w błogiej i złudnej świadomości, że oto: jutro przyjdzie na pewno. Mamy w zwyczaju ulegać prokrastynacji i mówimy: zrobię to jutro albo jutro przecież też jest dzień. Bańka antyśmierciowa – tak ją nazwijmy – skutecznie chroni nas wszystkich przed uświadomieniem – a raczej uświadamianiem, gdyż to proces ciągły – sobie kruchości własnego życia.

Bańka antyśmierciowa jest skutecznym mechanizmem obronnym, będącym z pewnością niezbędnym i koniecznym do stosowania narzędziem dla osób, które na poziomie świadomym nie byłyby w stanie znieść faktu, że kiedyś rzeczywiście umrą. Czy takie osoby mają jednak realną szansę, aby w pełni doświadczyć tego, co nazywamy życiem?

Pamięć o śmierci – narzędzie motywacyjne

Jakby wyglądało Twoje życie, gdybyś dowiedział się w tym momencie, że umrzesz dokładnie za 90 dni?

Jakby wyglądało Twoje życie, gdybyś podczas wizyty u lekarza dowiedział się, że cierpisz na chorobę nowotworową i nie da się już z tym nic zrobić?

Jakby wyglądało Twoje życie, gdybyś znał datę własnej śmierci?

Powyższe pytania są trudne, ale są także interesujące. Wielokrotnie starałem się sobie na nie odpowiadać. Jednym z pytań, jakie stawiam sobie w momencie konieczności podjęcia trudnej decyzji jest: co byś zrobił, gdybyś miał jutro umrzeć?

Po zadaniu powyższego pytania wszystko staje się proste. W mgnieniu oka wyłania się tylko jedna właściwa opcja, na którą bym się zdecydował w przypadku scenariusza rychłej śmierci. Interesujące w tym procesie jest to, że podjęta ostatecznie decyzja jest zawsze tą bardziej ryzykowną, spośród wszystkich dostępnych do wyboru opcji działania. Najbardziej ryzykowną, ale i z największym potencjałem zysku.

Zauważ, że człowiek żyjący w złudzeniu opartym na dysponowaniu nieograniczoną ilością czasu nie tylko ulega czemuś, co nazywamy prokrastynacją – czyli odwlekaniem. Drugim skutkiem ubocznym życia w bańce antyśmierciowej, jest skłonność to podejmowania skrajnie bezpiecznych decyzji życiowych.

Systematyczne przypominanie sobie o kruchości życia i o własnej śmierci oczyszcza proces decyzyjny i sprawia, że przestajemy odwlekać to, co powinniśmy zrobić teraz.

Rytuały motywacyjne

Steve Jobs (twórca najbardziej wartościowej na świecie marki Apple) podczas wystąpienia z okazji inauguracji rozdania dyplomów na Uniwersytecie Stanforda powiedział do obecnych tam studentów: wasz czas jest ograniczony, więc nie zmarnujcie go na życie cudzym życiem. Nie bądźcie ograniczeni dogmatami, które są wynikiem myślenia innych ludzi. Nie pozwólcie, aby cudze opinie zagłuszyły wasz wewnętrzny głos. I najważniejsze. Miejcie odwagę podążać za swoim sercem i intuicją. One jakimś sposobem wiedzą, co powinniście robić.

Te słowa Jobsa przypominają nam o śmierci. O tym, że nasz czas jest ograniczony. Jak możemy więc skutecznie przebić się przez bańkę antyśmierciową? Przypominać sobie regularnie o tym, że umrzemy.

Osobiście codziennie stosuję pewną prostą technikę myślową. Rano, kiedy zasiadam do swojej porannej czterdziestominutowej medytacji, na samym jej początku przypominam sobie, że kiedyś umrę. Poświęcam na to mniej więcej sześćdziesiąt sekund. Odnoszę wrażenie, że dzięki tej banalnie prostej technice, moje wkroczenie w nowy dzień jest bardziej świadome, a podejmowane decyzje znacznie efektywniejsze.

Świadomość o mojej własnej śmierci całkowicie zmieniło postrzeganie przeze mnie relacji międzyludzkich. I to nie wyłącznie relacji z najbliższymi, ale także – co równie istotne – relacji bardziej powierzchownych. Nigdy bowiem nie wiemy, czy jeszcze kiedykolwiek spotkamy osobę, z którą zamieniliśmy dosłowne przed chwilą kilka niewinnych zdań.

Podobne wpisy

  • Rozum

Jak łamać zasady?

Dalajlama powiedział: ucz się zasad, abyś wiedział, jak je łamać we właściwy sposób. Co...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski
  • Rozum

Dlaczego warto przestać dostosowywać cele do swoich działań?

Któż z nas nigdy nie postawił sobie żadnego celu? Nie ważne jak wzniosłe lub jak małe by...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski
  • Rozum

Dlaczego musisz dążyć do tego, aby być najlepszym w tym, co robisz?

Niewielu ludzi odnajduje swoje prawdziwe powołanie i dedykuje całe swoje życie wykonywaniu...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski