Porównanie ofert

Dlaczego boimy się prawdy?

Czy przypominasz sobie jakąś sytuację, w której powiedziałeś komuś coś miłego tylko dlatego, aby nie sprawić tej osobie przykrości? Na przykład na pytanie:

Kochanie, jak wyglądam?

Odpowiedziałeś:

Świetnie skarbie!

Chociaż w danej chwili miałeś w głowie zupełnie odwrotne myśli?

Tak, jak w związkach partnerskich ta metoda może się świetnie sprawdzać i pomagać w umocnieniu związku – biada Panom, którzy jej nie stosują – tak w przypadku budowania nowego biznesu lub innych sytuacjach życiowych, już niekoniecznie.

Dlaczego tak jest? Koloryzowane informacje są oparte na nieprawdziwych danych, a działanie na podstawie fałszywych danych prowadzi do miernych wyników.

Brutalna prawda

Jakiś czas temu wybrałem się na randkę z pewną dziewczyną. Było to nasze kolejne spotkanie i zapowiadało się całkiem miło, ponieważ postanowiliśmy, że weźmiemy koc i pójdziemy posiedzieć na plaży.

Od samego początku rozmowa nam się jakoś nie kleiła. Zauważyłem, że oboje byliśmy tego dnia nie w sosie. Próbowałem desperacko ratować sytuację, ale im bardziej się starałem, tym gorzej się działo.

W pewnym momencie udało nam się złapać wspólny język i przez chwilę myślałem, że sytuacja została opanowana. Było tak do momentu, kiedy dziewczyna zwróciła uwagę na to, że czasami zbyt łatwo obraża się na innych ludzi. Nazwała siebie obrażalską, na co ja ochoczo przytaknąłem – miałem okazję doświadczyć tego zjawiska na sobie. Skwitowałem tę uwagę mniej więcej słowami: tak. Jesteś trochę obrażalska. To był błąd i za chwilę miałem tego gorzko pożałować.

Jak tylko wypowiedziałem te słowa, dziewczyna natychmiast na mnie naskoczyła twierdząc, że nie powinienem mówić takich rzeczy. Chciała jasno zasugerować, że potwierdzając jej własne zdanie posunąłem się za daleko – najwyraźniej trafiłem w czuły punkt jej ego. W tym samym momencie zacząłem się zastanawiać, dlaczego najpierw ktoś mi mówi o tym, że jest obrażalski, a chwilę potem łaja mnie za to, że potwierdziłem tę uwagę.

Przyglądając się tej kobiecie z psychologicznego punktu widzenia można by wysnuć wniosek, że jej uwaga była zwyczajną podpuchą. Pocałunkiem śmierci, który – niestety. A może stety. Sam nie wiem – odwzajemniłem. Jakie byłoby „idealne” – z jej punktu widzenia – wyjście z tej sytuacji? Po prostu zaprzeczyć uwadze dziewczyny, jaką ta wysunęła w stosunku do samej siebie. Powinienem powiedzieć coś w stylu: ty? Obrażalska? Chyba żartujesz… Nie znam bardziej zdystansowanej do siebie osoby, niż Ty skarbie!

Prawda boli

Ludzie uciekają przed prawdą. Boimy się prawdziwych informacji, które ogłaszają na to, czego sami nie chcielibyśmy usłyszeć.

Wielu ludzi nie chodzi do lekarza, ponieważ boją się usłyszeć negatywną diagnozę, z którą przecież coś będzie trzeba zrobić. Zła diagnoza jest także równoznaczna z pojawieniem się nowego powodu do zmartwień.

Jakiś czas temu odwiedziłem państwową placówkę zdrowia, ponieważ chciałem uzyskać receptę na paski do pomiaru glukozy we krwi – nie jestem cukrzykiem. Prowadziłem wtedy badania, analizując wpływ poszczególnych produktów na po posiłkowy wzrost stężenia glukozy we krwi. Nawiasem mówiąc, lekarz odprawił mnie z kwitkiem, ponieważ okazało się, że o zniżkę mogą ubiegać się jedynie osoby chore na cukrzycę. Postąpił prawidłowo.

W poczekalni tejże placówki spotkałem mężczyznę, który odebrał właśnie swoje wyniki krwi. Podchodząc do okienka zapytał pielęgniarkę: i jak? Na co pielęgniarka do niego: cholesterol jest podwyższony. Będzie trzeba przejść na dietkę.

To co potem zobaczyłem w ogóle mnie nie zaskoczyło. Facet usiadł na ławce i wydawał się potwornie zmartwiony informacją, którą właśnie otrzymał. Po chwili dosiadła się do niego znajoma i z widocznym na twarzy entuzjazmem podsycała jego obawy w stylu: och… I co teraz zrobisz? Przejdziesz na dietkę? Pomyślałem sobie: Drogi Panie, gdybyś tylko miał okazję czytać książkę Uffe Ravnskova pt. Cholesterol. Naukowe kłamstwo – to książka, która podważa cholesterolową teorię. Jej autor twierdzi, że cholesterol nie jest szkodliwy. Po jej przeczytaniu miałem wątpliwości. Dzisiaj już wiem, że to prawda.

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ ta sytuacja idealnie obrazuje to, przed czym uciekają ludzie. Zamartwianie się w poczekalni placówki publicznej służby zdrowia wcale nie jest przyjemną rzeczą. Jak powiedział Steve Jobs: nikt nie chce umrzeć. Nawet ci, którzy chcą iść do nieba.

Nikt z nas nie chce się dowiedzieć, że choruje na raka.

Nikt z nas nie chce się dowiedzieć, że jego niedawno skończony projekt jest totalnie do kitu.

Nikt z nas nie chce się dowiedzieć, że jego obecny partner jest z nim tylko dlatego, aby czerpać profity finansowe.

To prawdy, które bolą i które wymagają natychmiastowej reakcji. Natychmiastowego działania.

Kogo najłatwiej oszukać

Richard Feynmanfizyk, wybitny badacz, błyskotliwy człowiek o niesamowicie barwnym życiu oraz autor książki autobiograficznej pt. Pan raczy żartować, Panie Feynman – powiedział: główna zasada brzmi, nie oszukiwać samego siebie. Tymczasem siebie najłatwiej jest oszukać.

Feynman znał ludzką naturę. Uwielbiamy zniekształcać fakty, aby zyskać leprze samopoczucie lub po to, aby dobrego samopoczucia nie stracić. Dziewczyna, która była ze mną na plaży straciła dobre samopoczucie, kiedy potwierdziłem jej wypowiedzianą na własny temat uwagę. Mężczyzna w poczekalni także stracił dobre samopoczucie, ponieważ dowiedział się, że poziom jego cholesterolu nie mieści się w ustalonych przez medyczny establishment – i wziętych z kosmosu – normach.

Oszukiwanie siebie jest niebezpieczne. Dlaczego? Ponieważ oszukując siebie odwlekamy działania, które powinniśmy wykonać natychmiast. Przykład? Wyobraź sobie kobietę, która jest systematycznie bita przez swojego partnera. Kobieta wciąż jednak uparcie trwa w toksycznym związku. Zawsze po bolesnym incydencie wyjaśnia sobie zaistniałą sytuację zdaniem: och… Marek znowu za dużo wypił. Przecież jeszcze nigdy nie uderzył mnie będąc trzeźwym. Czy to, że ktoś sobie wypije upoważnia do tego, aby dopuszczać się w stosunku do drugiego człowieka aktów przemocy? To jawny przykład oszustwa samej siebie. W tym miejscu pojawia się interesujące pytanie. Dlaczego ta kobieta to robi? Odpowiedź jest banalnie prosta.

Wyobraź sobie, że kobieta widzi fakty takimi, jakie są i już po pierwszym karygodnym zachowaniu partnera dostrzega w nim niespełna rozumu gościa, który cierpi prawdopodobnie na nieuleczalny niedorozwój przednich płatów czołowych – możemy także po prostu stwierdzić, że jest cholernym damskim bokserem.

Jaka musi być reakcja kobiety na uświadomienie sobie tej prawdy? Tylko jedna. Kobieta pakuje się, a następnie wychodzi i nigdy do gnoja nie wraca. Kropka.

Wróćmy teraz do tej samej kobiety, ale przedstawiającej sobie całą sytuację w zupełnie innym świetle. Za każdym razem, kiedy zostaje uderzona, po fakcie stwierdza: och… Marek znowu za dużo wypił. Przecież jeszcze nigdy nie uderzył mnie będąc trzeźwym. To przykład racjonalizacji karygodnego zachowania partnera. Racjonalizacji, która pozwala jej przy nim zostać. Oszukuje w ten sposób samą siebie. Robi to z lęku przed samotnością i ze strachu przed układaniem swego życia na nowo.

Wiesz co w tej sytuacji jest tragiczne? Że im dłużej ta kobieta będzie racjonalizowała zachowania swojego partnera, tym bardziej umocni się w swoim przekonaniu, że bijący partner jest OK. Dlaczego? Ponieważ gdyby nagle po 5 latach przetrwania w takim związku przyznała przed sobą, że żyła z niezłym sadystą, musiałaby także w tym samym momencie uświadomić sobie fakt, że to, co zrobiła po 5 latach, powinna była zrobić już po pierwszym brutalnym incydencie. Nikt nie chciałby uświadomić sobie z tzw. partyzanta faktu, że zmarnował 5 lat swojego życia, na egzystowanie pod jednym dachem z istnym potworem.

Przestańmy tańczyć wokół prawdy

David Goggins – absolwent treningu Navy Seals, facet uznawany za jednego z najtwardszych sportowców wytrzymałościowych na naszej planecie, który sam siebie nazywa David Fucking Goggins – użył w wywiadzie udzielanym podczas programu Impact Theory – program prowadzony przez Toma Bilyeu – fantastycznego zwrotu: nigdy nie nauczymy się niczego od innych ludzi, jeżeli będziemy nieustannie stepować wokół prawdy.

Wywiad przeprowadzony z David’em możesz obejrzeć tutaj

Co Goggins chciał nam przez to powiedzieć? Najlepszym sposobem nauki dla człowieka w szkole życia, jest dociekanie prawdy i przezwyciężanie strachu przed dopuszczaniem jej do swojej świadomości. To jedyny model, który pozwoli nam przeżyć życie w sposób pełny i prawdziwy. To jedyny model, który prowadzi do osiągnięcia osobistej wielkości.

Podobne wpisy

  • Rozum

Jak łamać zasady?

Dalajlama powiedział: ucz się zasad, abyś wiedział, jak je łamać we właściwy sposób. Co...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski
  • Rozum

Dlaczego warto przestać dostosowywać cele do swoich działań?

Któż z nas nigdy nie postawił sobie żadnego celu? Nie ważne jak wzniosłe lub jak małe by...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski
  • Rozum

Dlaczego musisz dążyć do tego, aby być najlepszym w tym, co robisz?

Niewielu ludzi odnajduje swoje prawdziwe powołanie i dedykuje całe swoje życie wykonywaniu...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski