Porównanie ofert

Co to znaczy prowadzić proste życie?

Czy wysoka złożoność ludzkiego życia jest gwarantem ludzkiego szczęścia?

Czy to, że jesteśmy na okrągło zajęci CZYMŚ sprawia, że czujemy się spełnieni jako ludzie?

Odpowiedzi na ten pytania podlegają dłuższej dyskusji.

Owszem. Istnieją osoby, które nie wyobrażają sobie życia z pustym kalendarzem. Wypełniony po brzegi kalendarz jest dla nich bowiem jednoznaczną informacją, że są oni w dalszym ciągu potrzebni światu, jako ludzie. Czy aby jednak na pewno świat tak bardzo ich potrzebuje? A może świat po prostu wykorzystuje tylko chwilowo ich energetyczny potencjał, który w miarę upływu czasu stanie się mniejszy. Kiedy to nastąpi, świat odwróci się do nich plecami i… odejdzie.

Czy nie jest trochę tak, że to złudne poczucie iż jesteśmy potrzebni światu prowadzi nas trochę na manowce? Czy aby nasza wewnętrzna potrzeba bycia potrzebnym nie sprawia, że stajemy się bardziej nieszczęśliwi?

Super biedni i super bogaci

Żyjemy w ciekawych czasach. Nierówności społeczno-ekonomiczne jeszcze nigdy nie osiągały takich rozmiarów, jak na chwilę obecną.

Jakiś czas temu zapoznałem się z danymi statystycznymi które podały, że dziesięciu najbogatszych ludzi z listy Forbesa dysponuje łącznie większą kwotą pieniędzy, niż 3,3 miliarda (miliarda!) ludzi na całej planecie! Czy potrafisz to sobie Czytelniku wyobrazić?

Ta statystyka unaocznia, że świat w XXI wieku dzieli się na ludzi niesamowicie bogatych oraz niesamowicie biednych.

Nie piszę o tym, aby wzniecić Twój gniew przeciwko ludziom bogatym. Jestem od tego naprawdę bardzo daleki. Poza tym musimy zdawać sobie sprawę, że ludzie bogaci nie zdobyli swojego bogactwa leżąc bezczynnie na kanapie. Osoby takie jak Bill Gates, czy Warren Buffett ciężko pracowali przez całe swoje życie, aby znaleźć się w miejscu, w którym są obecnie.

Poziom szczęścia a bogactwo

Daniel Gilbert – profesor psychologii z Uniwersytetu Harvarda – w swojej książce pt. Na tropie szczęścia podejmuje ciekawy wątek na temat wpływu poziomu bogactwa, na poziom odczuwanego w życiu szczęścia.

Gilbert przypomniał mi o badaniach, które miałem okazję poznać już jakiś czas temu. O ich wynikach dowiedziałem się po raz pierwszy, kiedy czytałem książkę Daniela Kahnemana – izraelsko-amerykański psycholog i ekonomista, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii – pt. Pułapki Myślenia. Jakie to badania i jakie na ich podstawie wysnuto wnioski?

Badano wpływ poziomu bogactwa na poziom szczęścia. Okazało się, że pieniądze dają szczęście – przynajmniej do pewnego momentu. Zaobserwowano bowiem znaczną różnicę w odczuwaniu poczucia wewnętrznego dobrostanu – czyli w poziomie doświadczanego szczęścia – pomiędzy osobami skrajnie ubogimi a tymi, którzy nie mają problemów z finansami.

Badania te unaoczniły jednak coś bardzo interesującego. Ilość zarabianych przez nas pieniędzy koreluje ze wzrostem odczuwanego w naszym życiu szczęścia, ale tylko do pewnego pułapu.

Kiedy jakaś osoba awansuje z poziomu bezdomności, do poziomu wyższej klasy średniej – dajmy na to zaczyna osiągać przychody w wysokości 100 tys. dolców rocznie – to jej poziom szczęścia wędruje nieustannie w górę. Osoba taka staje się bogatsza – pod względem materialnym – ale staje się także bogatsza pod względem odczuwanego w życiu szczęścia.

Po osiągnięciu pułapu wysokiej klasy średniej zaczynają się jednak dziać ciekawe rzeczy. Im bardziej powiem przekraczamy pułap zarobków zaliczający nas do wysokiej klasy średniej, tym następuje przyrost odczuwanego przez nas szczęścia. Na podstawie tej informacji można wysnuć wniosek, że powyżej pewnego pułapu osiąganych zarobków, pieniądze zaczynają tracić swoją moc oddziaływania na wzrost poziomu odczuwanego przez nas szczęścia.

Dlaczego tak się dzieje? Najprostszym wytłumaczeniem wyników wyżej wspomnianych badań może być to, że awans w hierarchii społeczno-ekonomicznej z poziomu 0, do poziomu 100 tysięcy dolarów rocznie – czyli z poziomu braku zapewnienia fundamentalnych potrzeb, do poziomu pełnego ich zaspokojenia – istotnie podwyższa nasz poziom szczęścia.

Kolejne awanse w hierarchii społeczno-ekonomicznej natomiast, nasz mózg odbiera już tylko jako rodzaj wyrafinowanych zachcianek, które nie mają zbyt dużo wspólnego z realizacją fundamentalnych potrzeb, jakie na poziomie zarobków 100 tysięcy dolarów rocznie mogą przecież zostać w pełni zaspokojone – i to z nawiązką.

Bogaty skromny i bogaty medialny

Ludzi bogatych można podzielić na dwie zasadnicze grupy. Mamy tych, którzy pomimo swego bogactwa cenią sobie proste i tanie życie oraz tych, którzy lubią obnosić się ze swoimi błyskotkami, ponieważ pozwala im to na podtrzymanie wykreowanego przez siebie wizerunku medialnego.

Przykładem z człowieka z grupy pierwszej jest Warren Buffett – amerykański inwestor. Jego majątek wycenia się na ponad 85 miliardów dolarów – który całe swoje życie spędził w jednym mieście, mieszkając w tym samym domu, na który to zresztą wziął kredyt i który – mam taką nadzieję – już prawdopodobnie spłacił.

Buffett to idealny przykład człowieka żyjącego prosto. Swego czasu miałem okazję oglądać wyemitowany przez HBO, genialny film dokumentalny na temat życia tego wybitnego inwestora. Każdy jego dzień wygląda mniej więcej tak samo. Wstaje rano, wsiada do swojego ładnego – ale niezbyt ekstrawaganckiego samochodu – po czym jedzie do McDonald’s odebrać swoje śniadanie, skąd kieruje się prosto do własnego biura, gdzie w spokoju konsumuje śniadanie i rozpoczyna normalny dzień pracy.

Przykładem bogatego człowieka, którego można bez wątpienia zaliczyć do grupy numer dwa jest Dan Bilzerian – milioner, amerykański przedsiębiorca, profesjonalny gracz w pokera oraz osobowość internetowa. To mężczyzna, który uwielbia pokazywać się w towarzystwie nie jednej, ale wielu kobiet. Lubi także podkreślać swój wysoki status społeczno-ekonomiczny. Ma piękny dom i fantastyczne samochody. Nie kryje się z tym, że ma pieniądze – może nie są to miliardy, jakimi dysponuje Buffett, ale jednak wciąż są to grube miliony.

Bilzerian robi to, co robi, ponieważ z dużym prawdopodobieństwem to właśnie jego wyjątkowo wystawny i niekonwencjonalny styl życia pozwolił mu zbudować wokół siebie ogromną społeczność ludzi, którzy bacznie obserwują jego życiowe poczynania. Szkoda byłoby stracić kilkunastomilionową widownię tylko dlatego, że nagle zmieniło się styl życia na prosty i nie wystrzałowy.

Dlaczego przedstawiłem Tobie powyżej dwa skrajne przykłady ludzi bogatych? Ponieważ sam zastanawiam się na tym, która z tych osób jest bardziej szczęśliwa. Moim zadaniem nie było poddawanie ocenie stylu życia żadnej z powyżej przedstawionych osobowości. Nurtuje mnie pytanie, czy Dan Bilzerian jest rzeczywiście bardziej szczęśliwy od Warrena Buffetta? Czy ekstrawagancki styl życia, w którym otaczamy się wieloma zabawkami potrafi w znaczny sposób ubogacić nasze wewnętrzne życie i sprawić, że realnie odczuwamy więcej szczęścia?

Proste życie

Ciężko jest mi podać ogólną definicję prostego życia. Mogę jedynie napisać, czym dla mnie osobiście jest proste życie.

Od zawsze lubiłem otaczać się małą ilością różnego rzeczy. Uważałem bowiem, że ich więcej ich mam, tym więcej muszę poświęcać na nie swojej uwagi. Takie postępowanie natomiast – przynajmniej w moim przypadku – jest niesamowicie energochłonne.

Zauważyłem, że kiedy otacza mnie – lub kiedy należy do mnie – mała ilość rzeczy, czuję się bardziej wolny. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale proste życie jest dla mnie równoznaczne z posiadaniem tak małej ilości rzeczy, jak to tylko możliwe. To chyba Nietzsche napisał: im mniej posiadasz, tym mniej jesteś posiadany.

Mam też w nawyku maksymalnie upraszczać wszystko, co posiadam. Chcę, aby rzeczy którymi dysponuję były jak najmniejsze i jak najbardziej mobilne. Dlaczego? Abym mógł je wszędzie zabrać i żeby nie stanowiły one dla mnie żadnego dodatkowego i zbędnego balastu w podróży.

Ten styl życia zakorzenił się we mnie bardzo dawno temu. Kto wie, być może urodziłem się już z wbudowanym systemem upraszczania opartym na prowadzeniu prostego życia, w którym jestem skupiony bardziej na budowaniu relacji z drugim człowiekiem, niż na rzeczach materialnych.

Właśnie tym jest dla mnie proste życie, Drogi Czytelniku.

Podobne wpisy

  • Rozum

Jak łamać zasady?

Dalajlama powiedział: ucz się zasad, abyś wiedział, jak je łamać we właściwy sposób. Co...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski
  • Rozum

Dlaczego warto przestać dostosowywać cele do swoich działań?

Któż z nas nigdy nie postawił sobie żadnego celu? Nie ważne jak wzniosłe lub jak małe by...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski
  • Rozum

Dlaczego musisz dążyć do tego, aby być najlepszym w tym, co robisz?

Niewielu ludzi odnajduje swoje prawdziwe powołanie i dedykuje całe swoje życie wykonywaniu...

Czytaj dalej
napisane przez Adrian Gostomski